Reklama
Reklama
Reklama
Społeczeństwo
19.11.2010

Kasa, fura i komóra

Miniaturka
Roman Jonac: - Do poradni przychodzą zapłakane matki, które skarżą się, że ich nastoletni syn je uderzył /Fot. Andrzej Pudrzyński

O agresji, coraz niższym wieku inicjacji seksualnej młodych ludzi oraz ich relacjach z rodzicami i nauczycielami rozmawiamy z psychologiem Romanem Jonacem z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Świeciu.

 

ANDRZEJ PUDRZYŃSKI: Często się słyszy, że mamy złą młodzież: wulgarną, agresywną, zepsutą moralnie, bez szacunku dla starszych.

ROMAN JONAC: To nie do końca prawda. Owszem, jest spory procent młodych ludzi, którzy pasują do tego opisu, ale zdecydowana większość nie skupia się tylko na imprezach, przypadkowym seksie i pieniądzach. To już norma, że starsze pokolenie narzeka na młodzież. Tak było kilkadziesiąt lat temu i tak jest teraz. Często są to opinie oparte na stereotypach. Przykład: idzie starsza pani ulicą, mija grupę przeklinającej i hałaśliwej młodzieży, więc załamuje z rezygnacją ręce nad tym, jakie dzisiejsze pokolenie jest zepsute. Nie zwraca jednak uwagi, że idąc tą samą ulicą przechodzi obok wielu innych młodych ludzi, którzy zachowują się kulturalnie. Mamy tendencję do uogólniania i przenoszenia negatywnych spostrzeżeń dotyczących jednostek na całą grupę.

Współczesna młodzież jest inna niż ta sprzed kilkunastu lat?

Jeśli weźmiemy pod uwagę ubiór, muzykę, pewne normy zachowań, to jest inna, ale to naturalna kolej rzeczy. Natomiast problemy trapiące nastolatków pozostały te same: kłopoty z nauką, trudności w znalezieniu porozumienia z rodzicami, rówieśnikami i nauczycielami, uzależnienia.

Co rusz słyszy się o agresji uczniów wobec nauczycieli.

Konflikty w relacjach uczeń – nauczyciel były zawsze, tylko kiedyś rzadziej przybierały one tak drastyczne formy. Nie można tego problemu uogólniać, odnosi się on może do 10 procent uczniów. Chodzi zwykle o chęć taniego zaimponowania grupie. Zresztą problem nie dotyczy tylko relacji z nauczycielami, ale także z rodzicami. Do poradni przychodzą zapłakane matki, które skarżą się, że ich nastoletni syn je uderzył. Takie zachowanie wynika z problemów emocjonalnych. Młodzi ludzie nie dają sobie rady z tym, że nie są akceptowani przez rówieśników, nie mają drogich i modnych ciuchów jak inni, kiepsko idzie im z nauką. Czują się gorsi, więc reagują agresją, żeby stworzyć pozory własnej siły lub zasłużyć na uznanie ze strony koleżanek i kolegów.

To prawda, że rośnie nam pokolenie materialistów, dla których najważniejsze są pieniądze?

Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale faktem jest, że nastolatki przywiązują obecnie znacznie większą wagę do dóbr materialnych niż kiedyś. Wynika to także z tego, że jeszcze niewiele ponad dwadzieścia lat temu sklepy świeciły pustkami i poza nielicznymi wyjątkami wszyscy żyli mniej więcej na tym samym, czyli raczej skromnym, poziomie. Teraz bardziej liczy się „mieć” niż „być”. Młodzież poszukuje autorytetów, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Niestety, coraz rzadziej są to rodzice, znacznie częściej koleżanki czy koledzy. Większą popularność w grupie zdobywa nie ten, kto jest inteligentny, dobrze się uczy, reprezentuje coś sobą, ale ten, kto ma samochód, wypasiony telefon komórkowy, drogie ubrania i wysokie kieszonkowe. Ale nie obwiniałbym o takie nastawienie tylko nastolatków. Przykład idzie z góry. Dorośli między sobą ścigają się, kto ma więcej: sąsiad kupił taki samochód, to ja kupię jeszcze lepszy, pobudował dom, to ja postawię większy, kupił dziecku skuter, to jak kupię swojemu quada. Młodzi ludzie to widzą i przenoszą te wzorce zachowań do swojego środowiska.

Pytanie stare jak świat: z czego wynikają konflikty między rodzicami a nastolatkami?

Powodów jest wiele. Częściowo są one efektem błędów wychowawczych. W okresie dojrzewania młody człowiek testuje rodziców na ile może sobie pozwolić. Jeśli raz, drugi i trzeci prosimy dziecko, aby wyniosło śmieci, a ono się wykręca i w końcu robimy to za niego, to jest to już dla niego wskazówka, że nie trzeba się specjalnie przejmować poleceniami rodziców. Podobnie jest w sytuacji, gdy prosimy dziecko, aby wróciło do domu o 22.00, a ono wraca dwie godziny później i nie wyciągamy z tego żadnych konsekwencji. W takich przypadkach rodzice powinni stosować rozsądny system kar. Nie wyrzuciłeś śmieci, więc nie będziesz dziś grał na komputerze, nie wróciłeś na czas do domu, więc masz zakaz wychodzenia na imprezy czy spotkania z rówieśnikami przez tydzień lub dwa. Jeśli nie będziemy tego stosować, to problemy będą narastać.

Kolejny częsty błąd wychowawczy to wzajemne podważanie autorytetu przez samych rodziców. Jeśli dziecko chce wyjść, a jedno z rodziców nie wyraża na to zgody, to drugie nie powinno kwestionować przy dziecku tej decyzji, bo potem może to się obrócić przeciwko niemu.

Podłoże konfliktów tkwi także w sferze emocjonalnej młodych ludzi, kłopotach w szkole, w tym, że autorytetem staje się grupa rówieśników, a nie rodzice. Tak jak mówiłem, przyczyn jest wiele. W poradni staramy się je rozpoznać wspólnie z rodzicami i dziećmi, by znaleźć najlepszą drogę wyjścia z kryzysu. Kiedy zaczynają się problemy z dziećmi, trzeba zainwestować sporo czasu, cierpliwości i chęci w „ścieranie się” i forsowanie swoich racji. Oczywiście mam tu na myśli rozsądne podejście, bez używania siły fizycznej. Często jednak rodzice, wyczerpani obowiązkami zawodowymi i codzienną krzątaniną, nie mają już sił na to, aby jeszcze pracować nad swoją pociechą. Albo więc machają na wszystko ręką, albo stosują radykalne metody. Ani jeden, ani drugi sposób niczego nie załatwia.

Współczesna młodzież wcześniej rozpoczyna współżycie seksualne niż ich rówieśnicy dwadzieścia lat temu?

Wiek inicjacji seksualnej jest coraz niższy. Zaczyna się ona już w gimnazjum. Co więcej, teraz to dziewczęta częściej przejmują inicjatywę w kontaktach z chłopcami. Czternastolatkom bardziej imponują starsi o parę lat chłopcy niż ich rówieśnicy. Wynika to stąd, że dziewczęta szybciej dojrzewają. Dziewczyna w tym wieku to, przynajmniej fizycznie, bo trudno mówić o dojrzałości psychicznej, już młoda kobieta, a chłopak to zwykle jeszcze dziecko.

Zgłaszają się do was rodzice, których dzieci mają styczność z narkotykami i alkoholem?

Narkotyki i alkohol to problem, który występuje coraz częściej. Wiąże się z przynależnością do grupy rówieśników, która „bierze”. Wyrwanie dziecka z takiego środowiska nie jest łatwe i wymaga wspólnej, żmudnej pracy psychologa i rodziców. Zadaniem psychologa jest rozpoznanie czy młody człowiek ma silną czy słabą osobowość. W pierwszym przypadku należy wpłynąć na jego ambicję, uzmysłowić mu, że nie musi się poddawać dyktatowi innych i może pokazać na co go stać, zrywając z używkami. W drugim przypadku trzeba sprawić, by młody człowiek uwierzył w siebie, zrozumiał, że też może być silny, wyłuskać pozytywne strony jego charakteru i budować na tym „linię obrony”.

Andrzej Pudrzyński
Dodaj komentarz
bprumn
31.05.2012
hoL7dx , [url=http://vxfdkdiusufg.com/]vxfdkdiusufg[/url], [link=http://msufcitdyomz.com/]msufcitdyomz[/link], http://mlqmxcmnfuim.com/

qjvvmh
31.05.2012
LiQwer ualowxjdhvvf

cykfgnwicc
30.05.2012
snysk2 , [url=http://iiqoxklqifde.com/]iiqoxklqifde[/url], [link=http://olzcyzkhweka.com/]olzcyzkhweka[/link], http://xagqzbpuxsrz.com/

Nurhayati
29.05.2012
- Słf3w mi brak!!! Przepięne zdjęcia, cudne pomysły zresztą jak zyklwe u Was! Spotkanie za tydzień, może być? (bo w niedzielę w gf3ry jadę na odpoczynek) :) Także jak wrf3cę to koniecznie musimy się spotkac :) Buziaki


© terazswiecie.pl 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone. projekt i wykonanie: www.szarekomorki.com